czwartek, 31 maja 2018

Pyrkon 2018, od serca i na temat. Fandomowy gigant oczami zwykłego śmiertelnika

Pyrkon. Jedno słowo, a niesie ze sobą miliony wydarzeń oraz momentów które po tej trzydniowej imprezie zamieniają się we wspomnienia. Kartofelkonowa impreza która rosnąc przez lata, od kilku edycji odbywa się na terenie MTP, obecnie prezentuje klasę światowego giganta tego typu imprez, przynajmniej w moich oczach.


Przede wszystkim sprawność w obsłudze wejść była chyba najlepsza od czasów, gdy pierwszy raz pojawiłem się na Ziemniakonie w 2015 roku. Patrol gżdaczy pilnował bezpiecznego i wygodnego przejścia kolejkonu. Co prawda nie miał megafonów przez które głosili suchary, ale za to towarzyszyły im przebrane biegające tyranozaury. Jestem tym aspektem usatysfakcjonowany. Widok cosplayowego szaleństwa zaczął się od samego wejścia, ledwie po przekroczeniu pyrkonowej bramy wejściowej. A ilość osób, która w ten majowy weekend, 18-20 maja, przekroczyła konwentu bramy...


Obecność cosplayerów przytłaczała jak zwykle, nie sposób było móc zobaczyć ich wszystkich, zwłaszcza samemu będąc momentami ograniczonym cosplayem. Zawsze w sytuacjach spotkań zwyciężają prośby o wspólne zdjęcie ze strony uczestników nad własnymi zachciankami, czy fotografowaniem otoczenia.
Sleeproom. Jak w poprzednim roku urządzili go w połączeniu pawilonów 3 i 3A, przewidując iż będzie sporo osób chciało zostać na terenie festiwalu. W obieg poszła plotka, iż gżdacze będą pilnować, aby każdy rozkładał się w miarę rozsądnie i nie brał miejsca "na zapas", podobnie jak miały być restrykcje przy wchodzeniu na teren Pyrkonu, lecz obyło się i bez tego. Po prostu tłum im na to nie pozwalał, czemu się zresztą nie dziwię. I tak spełniali swoje obowiązki przestrzegania porządku bardzo sumiennie.
Liczba cosplayerów oraz osób które w tym roku wystąpiły w cywilu, ale znamy się dzięki cosplayom właśnie skumulowała się do niebotrycznej sumy. Na tegorocznym Pyrkonie doszło do sytuacji, w której musiałem zrezygnować ze wspólnego piwkowania z co najmniej tuzinem osób, czego przy normalnej okazji bym nie odżałował, no ale to w końcu Pyrkon, nie można mieć wszystkiego naraz. Również wybitne poszukiwania reporterów od Bartosza Kramera spełzły na niczym. Z nieoczekiwanych niespodzianek; w końcu udało się dorwać fotkę od jedynego, prawdziwego i najlepszego Italian Spidermana!!!

 

Prawilny słowiański przykuc; Buka,Venom Snake i Pip Bernadotte, postrachy wszelakich dzielnicowych Muminków, Mechów i Wampirów

 

 
Moje założenia wyglądały następująco:
  • Spotkać się ze starymi i młodymi nakama
  • Poznać nowych
  • Miło spędzić czas z najbliższymi
  • Obejrzeć koncert Perciwala
  • Spotkać i zautografować Epic Voice Guy z Homest Trailer
  • Spróbować obejrzeć Maskaradę,
  • Być zaskoczonym co najmniej 15 razy (przewidywać niespodziewane sytuacje? Hmm...)
Poziom cosplayowych strojów wystawianych na Maskaradzie był naprawdę imponujący. Nie jestem profesjonalnym krytykiem w tej kategorii, trudno mi ocenić poziom prezentowanych kreacji na tle lat ubiegłych, więc pozostanę perzy tym, iż każdego roku prezentacja Maskarady zaskakuje czymś nowym. Żeby jeszcze tyko nie było limitowanych miejsc... Poniżej link do oficjalnej galerii.
 
Podobnie było z wejściem na Perciwala. Ja rozumiem że hype „bo nagrali piosenkę do soundtracku z Wiedźmina” zrobił swoje, ale kiedy ponoć po 2 godzinach od otwarcia rezerwacji, obiekt zostaje zamknięty, no cóż.

Zresztą niejedna z atrakcji przeszła mi koło nosa. Jon Bailey (znany jako Epic Voice Guy) z kanału Screen Junkies tworzący Honest Trailers, był jednym z tych nazwisk, których zbyt późnego poznania żałowałem najbardziej. Pomimo krążenia w strefie z kramami handlowymi, gdzie było stoisko opisane jego nazwiskiem, jego samego nie było (może nagrywał Honest Trailer dla Pyrkonu?)
Podczas pobytu wielu zagranicznych kosplayerów, oraz „regularnych uczestników” doprowadzało mnie osobiście do zachowania typowego dziecka w wielkim sklepie z zabawkami; co chwila coś, lub najczęściej ktoś przykuwał moją uwagę na tyle, bym zapominał o właśnie obranym celu wędrówki.
Zawędrować można było na niezliczoną ilość stoisk, wiosek i ekspozycji. Samo ich przytłaczające nagromadzenie sprawiało, że całkowicie zrezygnowałem z badania programu paneli czy gier RPG/LARP, a tych było ponad 20. Podczas zwiedzania ekspozycji ponownie zachwycałem się wielowymiarowością rekwizytów i scenografii ze Star Wars, możliwość wejścia do tego świata zawsze sprawiała mi mnóstwo radochy.
Stanowiska takie jak ultrastar i DDR zostały w tym roku zainstalowane trochę na uboczu względem pozostałych stoisk, ale tylko z korzyścią dla tych dwóch, gdyż namiot z tymi grami stał tuż przy wejściu do sleepów, dzięki czemu nocne marki muzycznych atrakcji nie musiały chodzić daleko (warto dodać że dotychczasowe miejsca tych stoisk przeznaczono na strefę dla najmłodszych – wielki + za tą strefę, by dzieciaki również się „przyswajały” ;) Krucjatę na nocne atrakcje przeprowadzaliśmy wtedy, gdy zachciało nam się iść na planszówki (zazwyczaj trafiałem na momenty, gdy kolejka do zwrotów była dłuższa niż samej wypożyczalni). Gier jak zwykle wybór bardzo szeroki,a el i tak ogrywaliśmy do oporu nowe Munchkiny.

Piątek stał pod znakiem cosplayu z serii Metal Gear Solid, gdzie znaczna większość umówionych oraz przypadkowo spotkanych osób dobrała się do tytułu Metal Gear Solid V The Phantom Pain, co zaowocowało dosyć jednolitą i całkiem zabawną sesją. Całość Galerii wpadnie poniżej. Również późniejsze niespodziewane spotkanie cosplayerek Blink's Cos-Cave (Snake), Cats and Vodka (Ocelot) wraz z niemiecka koleżanką cosplayjującą The Boss, potwierdziło iż fandom MGSów na konwentach istnieje. Jeszcze po drodze ze sleepa kolejna miła niespodzianka w postaci Raidena cyborga. Dzięki nam dziewczyna trafiła na grunt, martwiąc się że zbyt mała obecność fanów serii, sprawi iż nie będzie zbyt rozpoznawalna. A tu proszę, troszkę nas było.


Sobota zaś, to był dzień z cosplayem z mangi i anime One Piece. Na placu między gastro a sleepami zebrała się cała śmietanka cosplayowa, by potem pod przewodnictwem mojej postaci (żywy szkielet Brook) wyruszyć na przemarsz po całym terenie otwartym Pyrkonu i osiąść na placu gdzie odbywały się coroczne sesje zdjęciowe. Tym razem pod budynkiem 12, gdyż 15tka miała zarezerwowany plac dla nocnego kina plenerowego. Masa zdjęć, Galeria wybranych fotek poniżej:


Po rozstaniu z fandomową grupą, napotkałem jeszcze kilkoro zabłąkanych cosplayerów z serii, których również nie omieszkałem sfotografować. Sam natomiast kręcąc się z najbliższymi atakowałem co chwila wybranego cosplayera po wspólną fotkę i w krótkich rozmowach z nimi przeprowadzanych co pozytywnie mnie zaskakiwało, rozpoznawało moją postać oraz nawiązanie do serii. Widać że „fame” serii po 20 latach istnienia jest olbrzymi.
Pawilon gier elektronicznych przyciągnął nas najdłużej na stoisku Asusa, gdzie razem z kolegą podjęliśmy się challange na wychwycenie wszystkich fandomowych nawiązań w starożytnym fresku (jakiś 2018 n.e.) Dodatkowym atutem tego pawilonu były darmowe instantowe cieple zupki i kluchy dla głodnych graczy siedzącymi godzinami (o zupkę było szybciej niż o dostanie się do jakiejś gry, nie byłem wtedy cierpliwy.)  
Organizacji wielkich pochodów trudno nie wspomnieć o eflickim (epickim) przemarszu w zorganizowanej na Pyrkonie Wioski. A tych naprawdę w tym roku nie brakło. „Mają rozmach, Shinobisyny” - parafrazując klasyka. Wioski pełne zapaleńców, głównie dominowały klimaty post apo i Warhammer 40.000, lecz i dla Elfów, klimatów Tolkiena, zapaleńców średniowiecznego rynsztunku, Power Rangersowych kitowców, zaparkowanego samochodu Gopników czy dla nowości jaką była instalacja wioski z Naruto, nie mogło zabraknąć miejsca w pawilonie 7. Za dnia, podczas całodniowych gier czy inscenizacji na arenie, nocą strefa post-apo stawała się wielką dyskoteką dla nie mogących nocą spać. Choć dyskoteki trwały w najlepsze w wielu miejscach w czasie trwania nocy, to arena na Oldtown była zdecydowanie najlepsza! Z obiecanych nieprzespanych dwóch nocy zostały obiecanki, parę godzin na dobę należało jednak zmrużyć oko, a podczas tych kilku utraconych godzin, wciąż działo się wokół i to dużo.
Z pośród innych przemarszów zorganizowanych przez cosplaych świrów wpadło w oko wojskowa musztra space marinesów z Warhammer 40.000, wielki floating armour Ligi Superbohaterów, oglądane na żywo oszałamiające zbroje z Fallouta, czy nawet dwa cosplaye Rity z Power Ranger (jeden w wykonaniu Lola'scosplay Hel) Wszystko to powalało ilością i jakością wykonania. Przez moment, nawet stwierdziliśmy iż najwygodniej jest po prostu usiąść na leżaku i oglądać wszystkie atrakcje jakie przechodzą przed nami w jedną i drugą stronę, samemu nie ruszając swojego siedzenia.





  • Z ciekawszych niecodziennych elementów pyrkonowego życia?
Siedzenie w nocy w wewnętrznej strefie gastro po upragnione napoje (+ iż dobre/- iż drogie i nie schłodzone). Igraszki z innymi cosplayerami w czaszki, wspólne śpiewanie z cosplayerem Kratosa z God od War (2018) polskiej wersji piosenki z One Piece „Sake Binks”, bardzo szybki wyskok na plenerowego piwka w plener pomiędzy dworcem chlebakiem a dworcową zoną. Krótkie, bo krótkie, ale poszukiwanie zagubionego czeskiego cosplayera Dracule Mihawka (wystarczyło by milady Perona dała mi swój nr kontaktowy by po sekundzie się odnalazł ;) #roronoa_zoro_case, zabawne interrakcje z postaciami z Jutuba; profesjonalisci nie biorący swojego zajęcia na serio - Antygaming, Hadesiak, Surreaktor - dzięki
  • Z tych raczej mniej?
Największy smutek ogarniał naszą grupę gdy od połowy trwania konwentu co chwila słychać było, iż jakiś znajomy już musi wracać. Prawidła powrotu do rzeczywistości, kiedyś trzeba tam wrócić (mimo, iż ich ostrzegałem że "To pułapka!)

Impreza warta grzechu i zakupu preakredytacji. I oby do przyszłej edycji, już w kwietniu 2019. Bezpiecznego Pyrkonu

Brook w wiosce z Naruto :)

piątek, 4 maja 2018

May the 4th be with you. Star Wars day

dziś dzień jednoczący fanów Star Wars w mocy. światowy dzień gwiezdnych wojen, nadanych przez angielskie nazewnictwo may the fourth. co się oczywiście nie wzięło z przypadku. nie tylko z tego na pewno.
w historii wszystkich kanonicznych odsłon Filmow Star Wars (epizody 7-9 się według mnie nie kwalifikują/traktuję je jak filery) kazka kinowa premiera miała miejsce w maju, co utrzymało wielu fanów w przekonaniu iż maj jest dla sw wyjątkowym miesiacem. jak wyglada światowy dzień Star Wars na świecie? kim są grupy ludzi świętujące ten dzień i co ich jednoczy w mocy? o tym napiszę ponizej;

sobota, 22 lipca 2017

One Piece XX lat mangi

I stało się. Równiutkie okrąglutkie dwudzieste urodziny bestsellerowej mangi One Piece. 22 lipca 1997 roku w Japonii miała miejsce pierwsza publikacja mangi w postaci Rozdziału pierwszego tej pirackiej serii. Z tej okazji został utworzony stream z współtwórcami wersji anime w Tokyo One Piece Tower.



Co ciekawszym jest fakt, że niedawno, w lipcu 2017 roku miała by paść zapowiedź filmu live action z uniwersum One Piece. Czy taka zapowiedź będzie dobrze przyjęta przez fanów, nawet jeśli "sam Oda approved?" Live action atrakcje swoją drogą wyglądają dla japońskiej publiczności dość ... no widowiskowo 



piątek, 14 lipca 2017

XIII Dni Fantastyki we Wrocławiu oczami zwykłego śmiertelnika. Relacja z DF 2017

Kolejne Dni Fantastyki już za nami, co za tym idzie kolejne niezapomniane wrażenia, jakich udało mi się doznać na tym dolnośląskim zjeździe dla miłośników fantastyki. XIII edycja konwentu we Wrocławiu przyniosła mi wielu ciekawych sytuacji, spotkań, przeżyć oraz interakcji, na których zależało mi najbardziej. I były to bardzo pozytywne akcje. Ale po kolei.

Przede wszystkim pogoda. To jest główny czynnik sprawiający, że przebywanie w plenerze wokół Zamku jest takim przyjemnym doświadczeniem. Atmosfera budowana przez miejscowych i przyjezdnych uczestników (niektórzy wykorzystywali nawet dni wolne, żeby tu przyjechać zza granicy. Strefa gastronomiczne, tyk razem powiększona o kilka nowych powozów względem poprzedniego roku, gościła tłumnie ludzi do późnych godzin nocnych. Kręcąc się sporadycznie po okolicy zawsze mogłem liczyć że spotkam kogoś znajomego, lub trafie na okazję zrobienia kilku dobrych fotografii. W tym roku byłem również z mikrofonem w celu nagrania paru setek, aby móc potem skleić z tego jakąś relację dla studenckiego radia w Jeleniej Górze, które będą emitowane w roku akademickim jesienią 2017 roku. 

Różnorodności i bogactwa atrakcji na tegorocznych DF nie brakło. Prelekcje zawsze pękały w szwach, a niektóre planowane jako kameralne w zamkniętych salach wymagały błyskawicznej relokacji na amfiteatr pod murami Zamku, jak chociażby prelekcja o dubbingu z aktorem Jarosławem Boberkiem i oraz reżyserem dubbingu Michałem Przybyłem.

Do najciekawszych obiektów podczas trwania festiwalu należały między innymi:

  • + Obóz postkolonialnego wojska, w wykonaniu Grupy Rekonstrukcji Historycznej "NYSA 32" w którym można było od pasjonatów usłyszeć wiele ciekawostek na temat osiemnastowiecznych wojen, z użyciem broni czarnoprochowej. Towarzystwo bardzo miłe i z pasją do opowiadania. W godzinach południowych słychać ich było na terenie całego konwentu gdy ekipa co chwila grzmiała z działa.

  • + Strzelnica z replikami na kulki, gdzie można było się wyżyć strzelając z broni samopowtarzalnej do ustawionych celów z manekinem, dla mnie już stały i obowiązkowy punkt programu.

  • + Spośród prelekcji w jakich uczestniczyłem, najbardziej wciągnęła mnie możliwość grupowego działania podczas warsztatu pisania scenariusza filmowego prowadzone przez Pawła Jóźwiak-Rodana. Zebrani w 30 osób w sali prelekcyjnej zostaliśmy podzieleni na 3 zespoły, których zadaniem było napisanie szkicu scenariusza do późniejszego omówienia i opracowywania.
  • + Cała masa kramów z grami i gadgetami, na których można było również zgarnąć nagrody za udziały w konkursach gier zręcznościowych, planszowych czy wiedzówkach.

  • + Stoiska z twórcami niecodziennych przedmiotów, gdzie można było zasięgnąć fachowego języka i porozmawiać z wybitnymi twórcami rękodzieł oraz artów m.i. Pawła Jarońskiego czy twórców znanych z sieci jak Jakuba "Dema" Dębskiego,


  • +Wioskę postapo Zakonu Świętego Płomienia krzewiących kulturę nadchodzącej postapokalipsy, zarówno przez design wystrojów, jak i nastrój. Nie będę ukrywał że mało się znam na przeżywaniu apokalipsy, to ta grupa należy do prepersów z którymi należy trzymać dobre kontakty :)
  • + Wielka salę z grami zlokalizowaną już tradycyjnie w piwnicy Zamku; towarzystwo, konkursy gry i wilgoć (szkoda że znowu zamknięta na godziny nocne)
  • + Niespodziewanie (nie do końca, gdyż przed rokiem było podobnie) sytuacje wymagają szybkiego pomysłu.Dlatego z ratunkiem i pomysłem podumania nad trunkiem przyszły nam Alkokrasnoludy, czyli grupka nie całkiem ale jednak brodatych twardzieli z gitarą akustyczną i sprosili wiele osób pod opuszczony magazyn, by śpiewać najbardziej już oklepane, ale dzięki temu wszystkim dobrze znane pieśni. Wszystko byle by nie spać
  • + Rozdanie nagród literackich, koncerty i wiele innych pokazów artystycznych na amfiteatrze Zamku
  • + Zamek pełen cosplayerów przemierzających tereny zielone oraz korytarze galerii zachwycając swoim wyglądem zarówno uczestników jak i przypadkowych okolicznych przechodniów
  • + Goście literatury prowadzący swoje panele w języku angielskim
  • + Gry video, których też było nie mało, można było sprawdzić swoje skille w mashowaniu guzików w bijatykach i struny głosowe w Guitar Hero.
  • + Wiele interesujących i nietypowych prelekcji oraz galerie wystawowe wewnątrz Zamku.
  • + Wrocławski klub Wonderers grający w Quidditcha, czyli grę piłkarską znaną z powieści i filmów Harrego Pottera. I choć nie oderwali się od ziemi, to trenerka drużyny naprawdę odfrunęła podczas przeprowadzania wywiadu.
  • + Atmosfera konwentowa jak zawsze niezawodna, mnóstwo barwnie i zwyczajnie ubranych ludzi chętnych do nawiązania przy prężnie działającej na świeżym powietrzu strefie gastro.
  • + Ponowna możliwość spotkania wszystkich pozytywnie zakręconych ludzi a także utworzenia nowych znajomości, która daje nieprzewidziane efekty oraz masę kreatywnych pomysłów i dzielenia się opiniami o wspólnych pasjach.
Znaczna większość imprezy miała miejsce na terenach otwartych i niezadaszonych, toteż większym szczęściem mogą się cieszyć uczestnicy oraz cosplayerzy którzy pod czystym niebem przemierzali zielone tereny wokół zamku, organizowali kolejne sesje zdjęciowe m.in. Okiem Kruka. konwent obficie odwiedziło wielu kreatywnych twórców, którzy inspirowani kolejnymi spotkaniami zachęcał do działaniami nad swoimi projektami. Spotkać na konwencie można było m.i. wesołego Spider-mana, Czarnego Rycerza, Zbrojnego cosplajera, niepowtarzalnego Don Mario i wieu innych którzy swoją pracą oraz pasją budują konwentową społeczność we Wrocławiu. Dla kilku osób DF 2017 to był również sprawdzian cosplayowych umiejętności, kilka z nich przyznało że jest to ich pierwsze podejście do tworzenia cosplaju oraz występu scenicznego, przed którymi czasem trema dawała się we znaki, jednak nigdy nikogo nie pokonała.


Każdy aspekt ze strony organizatorów z jakim miałem styczność został pieczołowicie dopieszczony, a ja sam nigdy nie zostałem z nierozwiązaną sprawą bez pomocy. Wielkie brawa dla wszystkich którzy przyczynili się do pomyślnego i bezpiecznego przebiegu imprezy.

W moich oczach wrocławskie Dni Fantastyki, to taki mniejszy Pyrkon. Jest wszystkiego od groma, choć nie ukrywam że organizacja wejść mogłaby być bardziej przemyślana z korzyścią dla konwentu. DF-y po raz kolejny udowodniły, iż zaraz po Pyrkonie to jest najwspanialsza impreza fandomowa jaką dane mi będzie regularnie odwiedzać. Wszystkich prezentowanych atrakcji oraz występujących gości nie sposób zliczyć za jednym razem. 

Poniżej Link do relacji Video, tymczasem polecam galerię zdjęć z dodatkami.


Wręcz nie mogłem się powstRzymać żeby nabyć taką pocztówkę
Teraz V dostał nowy wyraz twarzy
Rzut okiem na Okiem Kruka







piątek, 5 maja 2017

Pyrkon 2017. Relacja oczami zwykłego śmiertelnika

Pyrkon 2017 bolał tak bardzo... z niewyspania... gdy dzieje się tak szybko... i bez prądu.


18ty Festiwal Fantastyki Pyrkon imponuje swoim rozmachem jak co roku,zwłaszcza w chwili gdy człowiek ze smutkiem zdaje sobie sprawę, iż na bank nie da rady wejść w interakcję ze wszystkimi spotkanymi postaciami, porozmawiać ze swoimi znajomymi czy zbadać wszystkie atrakcje. Dotychczasowe statystyki mówią o 42 tys ludzi na imprezie.

Festiwal mający taki rozmach trwał stanowczo za krótko. Jako że była moja trzecia wizyta na Pyrkonie, powoli odnajdywałem się w już utartych schematach nabywanych przy poprzednich wizytach. Miejsca noclegowe dla powodzian zmieniły swoja lokalizację, podobnie jak wystawcy czy strefa gastronomiczna, tworząc małe zniesmaczenie gdy od punktu A przez punt B do punktu C trzeba było się tak przemaszerować. Brak możliwości swobodnego podłączenia telefonu czy ładowarki aparatu do prądu był największym ciosem dnia pierwszego jaki padł z ust koleżanki będącej gżdaczem na pyrce, a dla osób cosplejujących i jednocześnie rejestrujących to była udręka. pomimo niewygód atmosfera na strefie sleepói poza nimi pozostawała jak zwykle bardzo pozytywna dzięki przemierzającym ją ludziom oraz ich noszonym barwnym strojom. Konwentowicze w godzinach dziennych jak i nocnych rozbrzmiewali spontanicznymi pieśniami; smutnymi balladami o zdradzie, dało się słyszeć klasyki dżemu, czy nieśmiertelne "zaraz będzie ciemno", spontaniczne fale oklasków, "Andrzeju","wygrałem"... jednak tych sięgających poziomu wychowawczego plebsu 'arka Gdynia' nie skomentuję...


Maskarada była dla mnie jedną wielką niewiadomą do tego stopnia, iż nawet nie udało mi się trafić do budynku iglicy (a pogoda momentami nie bardzo sprzyjała przechadzkom na głównym placu),sama frekwencja imprezy sprawiła że nie sposób się było dostać salę publiczności. Sprawdziły się złowieszcze prognozy, gdyż deszcze niespokojne potargały sady oraz wielu kosplejerów chcących mieć udane sesje zdjęciowe na zewnątrz kompleksu.

Pyrkon przygotował masę stoisk oraz wiosek tematycznych, na których nie brakowało ruchu od pierwszych minut otwarcia bram konwentu Międzynarodowych Targów Poznańskich. No właśnie, bramy! Na tegorocznej edycji zostały otwarte co najmniej dwa strategiczne wejścia główne co pozwoliło uniknąć osobom nadchodzącym w późniejszych godzinach przewlekłego kolejkonu.







Żeby się specjalnie nie rozwodzić ;)

Strefa fantastycznych inicjatyw -> super
Hala gier bez prądu -> fantastyczna, tętniąca życiem przez 24h
Hala gier video -> imponująca
Budynek wystawców -> było na czym zawiesić oko
Strefa gastro -> zawsze się znajdzie ktoś do towarzystwa i napicia
Strefa vipów YT oraz gości -> było ich wielu, zbyt wielu by wszystko wyłapać, ale widać iż każdy się przykładał do zrobienia swojej misji. Moje niespodziewane cameo u Gonciarza xD (?)

Wioski tematyczne -> chyba najlepszy punkt konwentu, zwłaszcza w godzinach after-party
Strefa Star Wars w hali 15 -- z tego co widziałem na video wypadło fenomenalnie, gdyż nie dotarłem na miejsce, a samemu prze natłok zajęć przed- i po-pyrkonowych nie byłem wstanie na czas przeczytać o tej atrakcji na oficjalnej stronie Pyry


Atrakcji napotykanych z planem w ręku i tych spontanicznych było zbyt wiele aby móc o nich wszystkich opowiedzieć, zwłaszcza gdy samemu jest się cząstką mającą wkład w tworzenie tych atrakcji dla innych.


Tegoroczny Pyrkon to również dla mnie była okazja do spotkania dawno niewidzianych twarzy, poznania wielu nowych oraz wyrażenia swojego uwielbienia dla pewnego fandomu czy franchisu. Tak jestem "walniętym" fanem wielu fikcyjnych dzieł literackich mających już swój kawałek brody. w tym roku fani mogą świętować 40 lecie serii z uniwersum Star Wars, 30 lecie serii gier o tytule Metal Gear, czy 20 lecie komiksu manga oraz bazującym na nim anime One Piece. Każda z tych serii jest bardzo bliska memu sercu i mogąc uczestniczyć w ich jubileuszach podczas osiemnastki Pyrkonu wraz z innymi jej fanami sprawiały mi najwięcej frajdy. Pamiątkowe podpisy na fladze PL dla H. Kojimy, działania w toku.
Konwent był tak ogromnym wydarzeniem, że taki fan ciekawych rzeczy jak ja, nie był naprawdę w stanie choćby w jednym pełnym procencie skosztować w pełni z rozmachu imprezy jaka przygotowali twórcy oraz uczestnicy. Nawet zaparkowany Delorean nie pomoże cofnąć się w czasie żeby przeżyć tą imprezę jeszcze raz ;(
Pyrkonie to twoje 18 urodziny, jesteś już pełnoletnim konwentem na mapie konwentów w Polsce i Europie. Mam nadzieję że nabywane przez lata doświadczenia posłużą tobie jako lekcje do rozwoju oraz wyciągania solidnych wniosków na przyszłość.

Galeria foto poniżej, szersza galeria tutaj. Video soon...














Ey B0ss... 

Back to the Future, eh, Snake?